poniedziałek, 25 marca 2013

Jak przegonić zimę

Mrozi, mrozi i jeszcze raz mrozi. Na dodatek wieje. Co z tego że jest -2 jak odczuwalna temperatura jest -9. Wszyscy powtarzają, że piękna zima tej wiosny. Pogoda jest w sam raz na święta ale Bożego Narodzenia a nie Wielkanocne. Na dodatek kaloryfer w dużym pokoju przesłał grzać. Najpierw grzał na pół gwizdka, ale to wystarczało żeby temperatura była około 20C. W sobotę się całkowicie zbiesił. Wczoraj wieczorem w dużym pokoju temperatura spadła do 18C a rano już 16C. Z samego rana pobiegłam do administracji i mówię że jest strasznie zimno, że 16C. Jak wróciłam do domu w salonie dwóch panów odkręciło kaloryfer i sprawdzali czy się gdzieś nie przytkał. Następnie żmijką próbowali przetkać rurę doprowadzającą wodę ale napotkali kolanko. Potem całe to ustrojstwo skręcili dopompowali wodę i kazali czekać do jutra. Jak się nie poprawi to jutro będą cieli rury od kaloryfera. 

Niestety nie pomogło więc jutro będą cieli, a ja cały czas mam 17 stopni w salonie. Z kociątkiem przeniosłyśmy się do małego pokoju. Wiec dzisiaj będziemy się gnieździć we trojkę w małym pokoiku przez cały wieczór. Jedyny pozytyw całej sytuacji (bo zawsze trzeba szukać pozytywnych cech w każdej sytuacji) jest taki że bazylia i natka pietruszki stojące na parapecie odżyły. Jedyna zieleń tej wiosny którą codziennie widzę. Jak chce zobaczyć zieloną trawę na święta to powinnam ją sodzie zasiać i postawić na parapecie. Odchodząc od tematu zimna i kaloryferów ja zimne wieczory spędziłam z bordową, cieplutką, milutką włóczką. Zrobiłam kilka par kolczyków kuleczek i nie tylko. A o to efekt mojej pracy......







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz